Matko Boża Bolesna, u Twoich stóp w Sanktuarium w Oborach spędziłam całą sobotę wraz z moją drugą rodziną - Sycharowiczami. Ogromnie dziękuję Ci za to, że załatwiłaś mi ten niezaplanowany wyjazd. Podarowałaś mi najpiękniejszy wakacyjny dzień w Twoim karmelitańskim domu. Myślałam, że Boża radość mnie rozsadzi. Pojechałam jako jednoosobowa delegacja mojego małżeństwa, jak to ktoś nazwał we wspólnocie.
Matko, nie opuszczaj nigdy mojego męża, wyjednaj nam dar przebaczania i jeśli jesteśmy jednym ciałem, to doprowadź T. do krzyża Twojego Syna. Proszę, ucz mnie macierzyństwa! Oszczędź moim dzieciom następnych strzał. Żebym nigdy nie trzymała łuku wycelowanego w ich stronę. Daj tarczę, bądź tarczą, naucz mnie być tylko tarczą. Niech one dłużej nie dźwigają samych obciążeń z winy rodziców.
Boże, jakim Ty jesteś wielkim Bogiem! Cóż dla Ciebie niemożliwego? Dziękuję, że pozwoliłeś mi patrzeć na cuda, że dałeś mi udział w niesamowitej historii Eli i Ryszarda (którzy są teraz razem po siedmiu latach od rozwodu). Ty wyreżyserowałeś ją w pełni od momentu, gdy Ela powiedziała Ci TAK i oddała Ci się w pełni. Dziękuję Ci, że mogę siedzieć obok niej, jak na progu Królestwa Bożego, które w sobie nosi.
Przyznam się, że Ryszarda miałam ochotę stłuc patelnią - za te wszystkie lata jej cierpień - ale tylko do czasu, kiedy zobaczyłam, jak się modli. W najsłoneczniejszy dzień, w sanktuarium Matki Bożej w Oborach... No nie można tłuc patelnią człowieka, który wyspowiadał się, przyjął komunię i szkaplerz.
Raczej wypada teraz wybaczyć mu i podtrzymać na duchu, aby nie popadł ów człowiek w rozpaczliwy smutek. II Kor 2,7
Wysłałam potem Eli sms: "Widok was dwojga to widok dzieła Boga, który jest mocny, miłosierny i szalony w rozdawaniu miłości. Dziękuję za korepetycje z miłości i przebaczenia. Nie to, co mówiłaś, ale to co pokazałaś - jak go traktujesz: nigdy nie widziałam nic podobnego!"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz