niedziela, 14 sierpnia 2016

Koniec sierpnia 2012

Dwoje moich młodszych dzieci uczestniczyło dziś w modlitwie wspólnoty Sychar na skypie. Wysiedziały cichutko całą nowennę. Oby te nawyki zapadły w nie głęboko!
Kończą się wakacje. Były pełne po brzegi spotkaniami z Najwyższym - w spotkaniach z ludźmi i w oddaleniu od nich. Nawet w czytanych książkach. Teraz będę cytować świętego Augustyna:
"Szczęśliwy jest człowiek, który kocha Ciebie, a przyjaciela w Tobie, nieprzyjaciela zaś ze względu na Ciebie. Tylko taki człowiek bowiem niczego, co jest mu drogie, nie traci, bo wszyscy są mu drodzy w Tym, którego utracić nie można."
I jeszcze jedno, równie mi bliskie:
"Nie jakimś mglistym uczuciem, ale stanowczym wyborem kocham Ciebie, Panie. Swoim słowem ugodziłeś moje serce i pokochałem Cię [...] Lecz gdzie Cię odnajdę, prawdziwie dobra, niezawodna słodyczy? Gdzież odnajdę Ciebie?"

Boże, ja Cię kocham tak niedoskonale jak i niewątpliwie. Od mojego małego zabałaganionego życia lata świetlne do świętości Augustyna i Moniki, jego matki, którą regularnie proszę o pomoc w modlitwie za męża. Ale przecież podobnie żarliwe słowa miłości mogłabym w tym dzienniku napisać! Piszę o Bożej chwale po swojemu i piszę też słowami pewnego obywatela rzymskiego sprzed chyba siedemnastu wieków, który potem został Ojcem Kościoła. I Bóg to wszystko przyjmuje.

Kończę dziesiąty krok programu "12 kroków ku pełni życia". Wkrótce przyjdzie czas dać świadectwo. I powiem, napiszę, że jestem szczęśliwa. Choć szczęście wcale nie jest proste.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz