sobota, 13 sierpnia 2016

Dodatek

W ramach dziewiątego kroku trzeba napisać "list pojednania". Jeśli to niemożliwe, to się go nie wręcza, można nawet spalić. A ja kawałeczek zostawię sobie tutaj.

Mężu!
Przebaczam Ci wszystkie Twoje uczynki względem mnie: zdradę, porzucenie. Wybaczam Ci, że podniosłeś na mnie rękę, wszystkie fizyczne i psychiczne ataki. Nie przebaczam tego, co zrobiłeś naszym dzieciom, bowiem ta część nie należy do mnie. Mam nadzieję, że dzieci poradzą sobie z tym duchowo i wybaczą, gdy dorosną.
Przepraszam, że w ciągu dziesięciu lat wspólnego życia bywałam nie tylko mizerną żoną, ale też letnią chrześcijanką. Nie takiego Jezusa chciałam Ci pokazać... Przepraszam, że się nad Tobą wywyższałam, że tak niezgrabnie okazywałam moją troskę o Ciebie, że wykorzystywałam słowa, aby robić z nich strzały.
Bardzo Ci współczuję. Ufam, że moja wieloletnia modlitwa trochę pomoże w tym, co Cię czeka. Proszę Jezusa, aby Cię uzdrowił. Błogosławię Cię jako żona - aby Twoja dusza nie umierała. Proszę o uzdrowienie duchowe dla kobiety, która z Tobą jest.
Niech święty Józef nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć o Jadwidze, Łucji i Samuelu, niech zły duch nigdy nie wyrwie ich z Twojego serca, zgodnie z biblijną obietnicą:
Wielu spośród Izraela nawróci do Pana, on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy, żeby SERCA OJCÓW NAKŁONIĆ KU DZIECIOM.
                                                                                           Łk 1, 16-17 
Wierzę, że Pan Bóg poprowadzi Cię tak, abym widziała Cię w niebie, niezależnie od ilości zakrętów przed nami. Wiem, że On weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności łagodzące, bo jest Sędzią Miłosiernym. Od sześciuset dni masz moją modlitwę.
                                                                                             Żona

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz