sobota, 13 sierpnia 2016

Czerwiec 2012

Moja stara, kieszonkowa Biblia już się rozpada. Przez prawie dwadzieścia lat zjechała ze mną cały kraj, wetknięta w kieszeń plecaka, zimowała pod poduszką w moim łóżku. Straciła okładkę, przełamała się na pół. Dziesiątki wersetów podkreślone ołówkiem... Oczywiście na półce stoi też duża, nowiutka.
Panie Boże, zaczytałam Twoje słowo. Widać na pierwszy rzut oka jak często było ze mną. DZIĘKUJĘ ZA TWE SŁOWO.

Czerwiec... ciężko Panie Jezu. Mam poczucie, że ledwie wiążę koniec z końcem.
Tracę czas na komputer. Tracę czas na programy rozrywkowe w TV. Nawet na oglądanie katalogów z modą.
Panie Jezu, nie mam czasu na modlitwę taką, by usłyszeć Ciebie. Wyklepuję swoje dziesiątki i koronki i oczekuję, że to wystarczy. Nie mam czasu rozejrzeć się, czy ktoś mnie nie potrzebuje. Tygodniami pisałam ślimaczo ósmy krok warsztatów dwunastokrokowych, teraz utknęłam na dziewiątym. Dałam się pożerać troskom związanym z chorobą córki, trudnościami w pracy i wrogością męża. Przeżyłam koszmar w RODK.
Kiedy ja w końcu dorosnę do chrześcijaństwa, Panie? Kiedy ja dojdę do Ciebie? Musiałabym żyć tysiąc lat, aby stać się godną imion, jakie mi nadałeś.

Na szczęście jest jeszcze Twoja Moc i Miłość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz