To już grudzień, adwent. Łucja chora, nie możemy pójść na roraty. T. ostatnio nie przychodzi do dzieci w środy. Ciemno, mróz, nie ma energii. W naszej rodzinie smutno, Jadwiga zamknięta w swoim pokoju, odwrócona plecami do świata, ze wzrokiem w laptopie. Trudno nam w zgodzie dokończyć choćby grę planszową. Ja od dwóch dni na zwolnieniu na Łucję, toteż jedynym dorosłym człowiekiem, z którym zamieniłam dwa słowa, była pani w sklepie spożywczym.
Ogarnęła mnie niemoc modlitwy. Jezu, przyjmij to moje wieczorne czuwanie bez słów jako modlitwę. Przyjmij za modlitwę moje brzdąkanie na gitarze i wspólnie z dziećmi zaśpiewany "Apel jasnogórski".
Przyjdź Światło, przyjdź Ogniu. Nie pozwól mi być niedźwiedziem w zimowej gawrze. Daj zdolność czynu! Tylko Ty możesz mną potrząsać, tylko Tobie pozwalam wpadać jak wicher i wywracać wszystko. Oddaję Ci moją kulawą modlitwę i przyziemną pracę.
czwartek, 18 sierpnia 2016
środa, 17 sierpnia 2016
Koniec listopada, 2012
Już koniec jesieni, a ja wygrzebałam jeszcze z forum kryzys.org swoje świadectwo z lata i chcę sobie nim trochę ogrzać serce. Miałam pod nim tyle ciepłych komentarzy.
29.08.2012r.
Nawrócić się to nie sztuka jak Bóg wyciąga nas za uszy. Trudniej żyć Chrystusem...
Wczoraj w nocy obejrzałam sobie nasz forumowy film "Spotkanie". Zobaczyłam samą siebie w tym, co Jezus mówił do Melissy w tym barze, słowo po słowie. Ja wtedy go nie słuchałam, ale nigdy nie jest za późno aby zacząć Go słuchać.
Cóż, w ostatnim czasie mogłam wypróbować swoją wierność Bogu, swoje postanowienie, w naprawdę ciężkich chwilach, kiedy w ogóle nie czułam Jego obecności, kiedy modlitwa to była walka o każde słowo, kiedy dni zabiegania i pracy były tak do siebie podobne, że aż zlewały się w jedno, kiedy otaczali mnie prawie sami niewierzący i kpiący sobie z chrześcijaństwa.
Od tamtego mojego nawrócenia zdarzyło się wiele trudnych rzeczy: przemoc męża wobec mnie w różnych formach, choroby dzieci, w tym przewlekłe oraz trzykrotnie zakończone szpitalem, moja utrata pracy, pożar domu rodziców, dwanaście rozpraw sądowych, odejście duszpasterza naszego ogniska, stronniczy wyrok RODK, przewlekły brak czasu.
I wiele błogosławieństw: odzyskanie pracy, program 12 kroków, wszystkie nasze wspólne rekolekcje i wakacje, nowy duszpasterz, piękne nowe przyjaźnie, sukcesy szkolne dzieci i wielkie cuda pojednania małżonków, które wszyscy mogliśmy oglądać.
Przez sporą część tego czasu dochowywałam wierności temu, czego w ogóle nie czułam. Deklarowałam miłość i zaufanie mając w sobie pustkę. Ale to nie miało znaczenia - Pan Bóg przyjmował moją postawę przez cały czas. Jestem na dziesiątym kroku i naprawdę się z niektórymi namęczyłam, ale przemiana i uzdrowienie trwa ciągle. Proces przebaczania mężowi jest dłuuuugi, ale nie ustaje.
Pan Bóg mi pokazuje - widzisz? możesz nie czuć wiary, miłości i przebaczenia, możesz błądzić, upadać, cofać się, bać, ale wciąż być ze mną, bo moja cierpliwość dla ciebie jest nieskończona.
Po dość długim czasie, w dniu spędzonym w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Oborach, dostałam znów łaskę dotknięcia Bożej Miłości i spojrzenia na otoczenie Jego oczami. Wiem że to jest piękny podarunek, który dostaje się na jakiś czas, a potem znów będzie walka duchowa i szare dni prozy życia, gdy najtrudniej być świadkiem Chrystusa, gdy ze zmęczenia człowiek podpiera się nosem albo dopada go przejmująca samotność, która zdaje się nie mieć końca, czasem niewiara w uzdrawianie małżeństw albo w ogóle w sens tego wszystkiego.
Ale teraz cieszę się moim podarunkiem. Czuję się przytulona przez Jezusa i Jego Matkę. Pragnę dla mojego męża i moich dzieci tego, co najlepsze, nie roszcząc sobie do nich praw własności. Wiem że mogę oddać jeszcze bardzo wiele w intencji nawrócenia męża. Często odkrywam, jak mój mąż był poraniony, jak teraz jest zniewolony. Czuję ogromną miłość do naszej wspólnoty, która jest wyjątkowa, bo jest tu tyle ran przemienych w perły.
Dziękuję mojemu Panu i Zbawcy za każdy z tych minionych dni i za wszystko co mi jeszcze przyniesie.
29.08.2012r.
Nawrócić się to nie sztuka jak Bóg wyciąga nas za uszy. Trudniej żyć Chrystusem...
Wczoraj w nocy obejrzałam sobie nasz forumowy film "Spotkanie". Zobaczyłam samą siebie w tym, co Jezus mówił do Melissy w tym barze, słowo po słowie. Ja wtedy go nie słuchałam, ale nigdy nie jest za późno aby zacząć Go słuchać.
Cóż, w ostatnim czasie mogłam wypróbować swoją wierność Bogu, swoje postanowienie, w naprawdę ciężkich chwilach, kiedy w ogóle nie czułam Jego obecności, kiedy modlitwa to była walka o każde słowo, kiedy dni zabiegania i pracy były tak do siebie podobne, że aż zlewały się w jedno, kiedy otaczali mnie prawie sami niewierzący i kpiący sobie z chrześcijaństwa.
Od tamtego mojego nawrócenia zdarzyło się wiele trudnych rzeczy: przemoc męża wobec mnie w różnych formach, choroby dzieci, w tym przewlekłe oraz trzykrotnie zakończone szpitalem, moja utrata pracy, pożar domu rodziców, dwanaście rozpraw sądowych, odejście duszpasterza naszego ogniska, stronniczy wyrok RODK, przewlekły brak czasu.
I wiele błogosławieństw: odzyskanie pracy, program 12 kroków, wszystkie nasze wspólne rekolekcje i wakacje, nowy duszpasterz, piękne nowe przyjaźnie, sukcesy szkolne dzieci i wielkie cuda pojednania małżonków, które wszyscy mogliśmy oglądać.
Przez sporą część tego czasu dochowywałam wierności temu, czego w ogóle nie czułam. Deklarowałam miłość i zaufanie mając w sobie pustkę. Ale to nie miało znaczenia - Pan Bóg przyjmował moją postawę przez cały czas. Jestem na dziesiątym kroku i naprawdę się z niektórymi namęczyłam, ale przemiana i uzdrowienie trwa ciągle. Proces przebaczania mężowi jest dłuuuugi, ale nie ustaje.
Pan Bóg mi pokazuje - widzisz? możesz nie czuć wiary, miłości i przebaczenia, możesz błądzić, upadać, cofać się, bać, ale wciąż być ze mną, bo moja cierpliwość dla ciebie jest nieskończona.
Po dość długim czasie, w dniu spędzonym w Sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej w Oborach, dostałam znów łaskę dotknięcia Bożej Miłości i spojrzenia na otoczenie Jego oczami. Wiem że to jest piękny podarunek, który dostaje się na jakiś czas, a potem znów będzie walka duchowa i szare dni prozy życia, gdy najtrudniej być świadkiem Chrystusa, gdy ze zmęczenia człowiek podpiera się nosem albo dopada go przejmująca samotność, która zdaje się nie mieć końca, czasem niewiara w uzdrawianie małżeństw albo w ogóle w sens tego wszystkiego.
Ale teraz cieszę się moim podarunkiem. Czuję się przytulona przez Jezusa i Jego Matkę. Pragnę dla mojego męża i moich dzieci tego, co najlepsze, nie roszcząc sobie do nich praw własności. Wiem że mogę oddać jeszcze bardzo wiele w intencji nawrócenia męża. Często odkrywam, jak mój mąż był poraniony, jak teraz jest zniewolony. Czuję ogromną miłość do naszej wspólnoty, która jest wyjątkowa, bo jest tu tyle ran przemienych w perły.
Dziękuję mojemu Panu i Zbawcy za każdy z tych minionych dni i za wszystko co mi jeszcze przyniesie.
Listopad 2012 c.d.
Moja ostatnia rozprawa trwała prawie 6 godzin. Zakończył się dwuipółletni proces sądowy. Myślę, że powiedziałam to, co trzeba było powiedzieć. Miałam wrażenie, że ławniczki spoglądają z niemałym poruszeniem. Ufff, Panie Jezu, przeszliśmy przez to. Ty uchroniłeś mnie przez taki szmat czasu od kłamstwa i łez. A na tej ostatniej rozprawie nie było już niepokoju. Ogarnęło mnie uczucie, że cała jestem w Twoim Ręku i że możesz zgnieść mnie na proszek, jeśli potrzeba. Że na wszystko, co robisz, chcesz mojej zgody. I że nie ma lepszego miejsca do odnalezienia się niż być w Twoim Ręku.
Nie wiem, jaki będzie wyrok. Na razie T. lekkim tonem zgodził się na zaproponowane przez sąd ograniczenie praw rodzicielskich. Tak łatwo odrzuca swój dar ojcostwa.
W książce z cytatami na każdy dzień roku, którą dostałam od Sylwii, akurat na 14 listopada - dzień ogłoszenia wyroku - przewidziano słowa bł. Jana Pawła II:
"Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei."
Nie wiem, jaki będzie wyrok. Na razie T. lekkim tonem zgodził się na zaproponowane przez sąd ograniczenie praw rodzicielskich. Tak łatwo odrzuca swój dar ojcostwa.
W książce z cytatami na każdy dzień roku, którą dostałam od Sylwii, akurat na 14 listopada - dzień ogłoszenia wyroku - przewidziano słowa bł. Jana Pawła II:
"Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei."
wtorek, 16 sierpnia 2016
Listopad 2012
Duchu Święty! Kiedy myślę o sobotnim spotkaniu Sychar, to myślę o ucieczce, o zdezerterowaniu ze statku i to na spokojnym morzu. Ale Ty sam możesz użyczyć swej mocy, aby spotkanie odbyło się na chwałę Bożą.
Wczoraj na mitingu przez skype zwierzyłam się, że tak jak wierzę we wszechmoc Boga, we wszystko-z-Nim-możliwe, tak trudno mi uwierzyć w skuteczne nawrócenie mojego męża nim dopadnie nas starość. Nie stawiam granic Bogu, jest mi tylko trudno mieć nadzieję, że wolna wola T. będzie z Nim współpracować.
Ela powiedziała po chwili, że tylko zaufanie na 100% ma sens. Bo jeśli zaufamy nie w pełni, to zawsze będziemy się potykać o te brakujące 50 czy 10 procent. Zawsze będą nam zawadą do pełni życia. Siedzę i medytuję nad jej słowami.
A na ostatnim spotkaniu liderów i moderatorów, jeszcze w Mokrzeszowie, olśniło mnie - my tworzymy tę wspólnotę od podstaw! Zawsze przychodziło się na gotowe: dołączałam do oazy lub odnowy. Tam były ustalone już reguły, tradycja, formacja... A struktura Sycharu tworzy się na moich oczach, więcej, biorę w tym czynny udział! To jest piękne, cudowne, zaszczytne. Kocham tę wspólnotę, jest jak Jego Oblubienica.
Wczoraj na mitingu przez skype zwierzyłam się, że tak jak wierzę we wszechmoc Boga, we wszystko-z-Nim-możliwe, tak trudno mi uwierzyć w skuteczne nawrócenie mojego męża nim dopadnie nas starość. Nie stawiam granic Bogu, jest mi tylko trudno mieć nadzieję, że wolna wola T. będzie z Nim współpracować.
Ela powiedziała po chwili, że tylko zaufanie na 100% ma sens. Bo jeśli zaufamy nie w pełni, to zawsze będziemy się potykać o te brakujące 50 czy 10 procent. Zawsze będą nam zawadą do pełni życia. Siedzę i medytuję nad jej słowami.
A na ostatnim spotkaniu liderów i moderatorów, jeszcze w Mokrzeszowie, olśniło mnie - my tworzymy tę wspólnotę od podstaw! Zawsze przychodziło się na gotowe: dołączałam do oazy lub odnowy. Tam były ustalone już reguły, tradycja, formacja... A struktura Sycharu tworzy się na moich oczach, więcej, biorę w tym czynny udział! To jest piękne, cudowne, zaszczytne. Kocham tę wspólnotę, jest jak Jego Oblubienica.
Październik 2012 c.d.
Imieniny Samuela. Przegapione przez tatę. Ale są inni kochający ludzie wokół.
Święty Józefie i święty patronie mego synka. Módlcie się, by miał wszystko, co trzeba, mimo tego, czego nie dostał. Nie jest dobrze, żeby chłopiec wychowywał się wyłącznie z matką i siostrami, ale tak to u nas wygląda.
Wreszcie cisza, po całym dniu hałasu, pośpiechu i krzątaniny. Dzieci zasypiają ukołysane piosenkami Mietka Szcześniaka. Boże, niech moje serce Cię teraz uwielbi, bo moim czynom nie wyszło to dziś zbyt dobrze. Nie popisałam się chrześcijańską uczciwością w czasie kontroli policyjnej na drodze. Przyjmij jednak modlitwę Łucji, która tak pilnie chodzi ze mną na codzienny różaniec październikowy. Proszę, zwróć na nią uwagę Matko Boża.
Panie, bądź bliżej mnie w środku dnia, wtedy, kiedy biegam nieprzytomnie próbując zdążyć ze wszystkimi zadaniami. Gdy warczę na swoje dzieci. Załóż mi wędzidło. Niełatwo być wolnym człowiekiem, potykać się ciągle o własne plany, zachcianki i niekompetencje.
Baśce z edziecka spodobała się moja sygnaturka: "Mądrość rodzi się z dobrze przemyślanych porażek". Panie, Ty przed laty skierowałeś do mnie Słowo:
Mądrość rozsiewa blask i nigdy nie traci świeżości.
Tym, którzy ją kochają, objawia swoje piękno,
tym, którzy jej szukają, łatwo daje się znaleźć.
Mdr 6, 12
Proszę, udzielaj mi mądrości w potrzebach moich i innych ludzi. Pozwól czerpać mądrość z Ciebie, który jesteś jej jedynym źródłem.
Święty Józefie i święty patronie mego synka. Módlcie się, by miał wszystko, co trzeba, mimo tego, czego nie dostał. Nie jest dobrze, żeby chłopiec wychowywał się wyłącznie z matką i siostrami, ale tak to u nas wygląda.
Wreszcie cisza, po całym dniu hałasu, pośpiechu i krzątaniny. Dzieci zasypiają ukołysane piosenkami Mietka Szcześniaka. Boże, niech moje serce Cię teraz uwielbi, bo moim czynom nie wyszło to dziś zbyt dobrze. Nie popisałam się chrześcijańską uczciwością w czasie kontroli policyjnej na drodze. Przyjmij jednak modlitwę Łucji, która tak pilnie chodzi ze mną na codzienny różaniec październikowy. Proszę, zwróć na nią uwagę Matko Boża.
Panie, bądź bliżej mnie w środku dnia, wtedy, kiedy biegam nieprzytomnie próbując zdążyć ze wszystkimi zadaniami. Gdy warczę na swoje dzieci. Załóż mi wędzidło. Niełatwo być wolnym człowiekiem, potykać się ciągle o własne plany, zachcianki i niekompetencje.
Baśce z edziecka spodobała się moja sygnaturka: "Mądrość rodzi się z dobrze przemyślanych porażek". Panie, Ty przed laty skierowałeś do mnie Słowo:
Mądrość rozsiewa blask i nigdy nie traci świeżości.
Tym, którzy ją kochają, objawia swoje piękno,
tym, którzy jej szukają, łatwo daje się znaleźć.
Mdr 6, 12
Proszę, udzielaj mi mądrości w potrzebach moich i innych ludzi. Pozwól czerpać mądrość z Ciebie, który jesteś jej jedynym źródłem.
Październik 2012
Duchu Święty, proszę Cię o pomoc w dalszym pisaniu książki o Sycharze. Ześlij mi właściwe słowa, zdania, całe rozdziały. Uczyń tak, by znalazły się tam treści potrzebne, trafne i zgodne z Twoją wolą. Proszę, niech Duch sam wypełni dziury i luki w tekście.
Wierzę, że to jest Twoje dzieło, nie moje. Oddaję Ci moje ręce nad klawiaturą, poruszaj nimi. Jest już prawie siedemdziesiąt stron, a Ty możesz podwoić i potroić to, co Ci się ofiaruje.
Dziękuję za przepiękny czas rekolekcji w Mokrzeszowie. Za przyjaciół, których spotkałam i z którymi podróżowałam. Za konferencje Jacka Pulikowskiego. Pan Pulikowski nie pamiętał mojej twarzy, ale pamiętał doskonale list z pogróżkami mojego męża i napad hakerski na swoją skrzynkę. Ech, tak... on się daje zapamiętać.
Na mszy rozpoczynającej rekolekcje miałam przed oczami obrazek, jak Jezus przychadza się pomiędzy rzędami całując każdego w czoło i mówiąc: "Cieszę się, że przyjechałeś."
Potem myślałam, że spadnę z krzesła, jak usłyszałam nazwiska prowadzących rekolekcje dla polonii w Niemczech. Obok księdza Marka i Eli wymieniony został nie kto inny jak Ryszard, mąż odzyskany. Widzę Cię, Boże, jak stoisz pomiędzy nimi. Są teraz piękni Tobą, Twoim pięknem. Ela dała gigantyczne świadectwo wiary w to, że jej mąż może przemieniać się na wzór świętego Józefa. Ona naprawdę patrzy na niego, jak na mężczyznę, który ma wszystko, co potrzeba (wg teorii Johna Eldredge'a).
Panie Boże, Ty naprawdę nie znasz żadnej miary w czynieniu cudów! Wystarczy Ci zaorane pole ludzkiego serca (Eli), a plon zbiera się taki, że obfitość sypie się do stóp i brodzimy w łaskach.
Panie, czy możesz zaorać też moje serce po swojemu?
Ja wiem, że ono bardzo kamieniste jest (znów dziś zboczyłam w stronę głupiutkiej gry komputerowej), ale bez wątpienia jest to "ziemia zeschła i łaknąca wody". Proszę przyjdź, zasiej, podlej, ja też chcę wydawać owoce! Dam sobie przyciąć gałęzie, dam sobie rozkruszyć kamienie, tylko bądź, pomóż urosnąć do człowieczeństwa. To takie trudne.
Wierzę, że to jest Twoje dzieło, nie moje. Oddaję Ci moje ręce nad klawiaturą, poruszaj nimi. Jest już prawie siedemdziesiąt stron, a Ty możesz podwoić i potroić to, co Ci się ofiaruje.
Dziękuję za przepiękny czas rekolekcji w Mokrzeszowie. Za przyjaciół, których spotkałam i z którymi podróżowałam. Za konferencje Jacka Pulikowskiego. Pan Pulikowski nie pamiętał mojej twarzy, ale pamiętał doskonale list z pogróżkami mojego męża i napad hakerski na swoją skrzynkę. Ech, tak... on się daje zapamiętać.
Na mszy rozpoczynającej rekolekcje miałam przed oczami obrazek, jak Jezus przychadza się pomiędzy rzędami całując każdego w czoło i mówiąc: "Cieszę się, że przyjechałeś."
Potem myślałam, że spadnę z krzesła, jak usłyszałam nazwiska prowadzących rekolekcje dla polonii w Niemczech. Obok księdza Marka i Eli wymieniony został nie kto inny jak Ryszard, mąż odzyskany. Widzę Cię, Boże, jak stoisz pomiędzy nimi. Są teraz piękni Tobą, Twoim pięknem. Ela dała gigantyczne świadectwo wiary w to, że jej mąż może przemieniać się na wzór świętego Józefa. Ona naprawdę patrzy na niego, jak na mężczyznę, który ma wszystko, co potrzeba (wg teorii Johna Eldredge'a).
Panie Boże, Ty naprawdę nie znasz żadnej miary w czynieniu cudów! Wystarczy Ci zaorane pole ludzkiego serca (Eli), a plon zbiera się taki, że obfitość sypie się do stóp i brodzimy w łaskach.
Panie, czy możesz zaorać też moje serce po swojemu?
Ja wiem, że ono bardzo kamieniste jest (znów dziś zboczyłam w stronę głupiutkiej gry komputerowej), ale bez wątpienia jest to "ziemia zeschła i łaknąca wody". Proszę przyjdź, zasiej, podlej, ja też chcę wydawać owoce! Dam sobie przyciąć gałęzie, dam sobie rozkruszyć kamienie, tylko bądź, pomóż urosnąć do człowieczeństwa. To takie trudne.
23.09.2012
Specjalnie wpisałam datę, bo dzisiaj, w samym środku słonecznej i chłodnej niedzieli, przyjęłam szkaplerz karmelitański w Sanktuarium św. Józefa.
Maryjo, dziękuję Ci za ten dar. Zapragnęłam nosić ten znak przynależności do Ciebie, dołączając do licznych przyjaciół ze wspólnoty. Ogarnęła mnie czysta radość, choć przeżyłam to wydarzenie w samotności. Odczytuję to jako kolejne przypieczętowanie drogi wierności i czystości.
Jaki Twój Kościół jest piękny i bogaty, Panie! Tyle rozrzuciłeś w nim pomocy dydaktycznych dla swego stworzenia, dla nas.
I jeszcze cytat, którego źródła nie pamiętam. Pewnie znaleziony na jakichś sycharowych rekolekcjach albo na mitingu dwunastokrokowym w Otwocku. Nieważne. Ważne, że jest całkowicie i totalnie dla mnie:
TO NIC, ŻE NIE JESTEŚ GODNA PANA BOGA!
WAŻNE, ŻEBYŚ BYŁA GŁODNA!
Maryjo, dziękuję Ci za ten dar. Zapragnęłam nosić ten znak przynależności do Ciebie, dołączając do licznych przyjaciół ze wspólnoty. Ogarnęła mnie czysta radość, choć przeżyłam to wydarzenie w samotności. Odczytuję to jako kolejne przypieczętowanie drogi wierności i czystości.
Jaki Twój Kościół jest piękny i bogaty, Panie! Tyle rozrzuciłeś w nim pomocy dydaktycznych dla swego stworzenia, dla nas.
I jeszcze cytat, którego źródła nie pamiętam. Pewnie znaleziony na jakichś sycharowych rekolekcjach albo na mitingu dwunastokrokowym w Otwocku. Nieważne. Ważne, że jest całkowicie i totalnie dla mnie:
TO NIC, ŻE NIE JESTEŚ GODNA PANA BOGA!
WAŻNE, ŻEBYŚ BYŁA GŁODNA!
Wrzesień c.d.
Ksiądz Jan Twardowski na dziś:
"Mamy wierzyć, że On wszystko może nam dać, ale prosić mamy o to, co nam zechce dać. Nie wyznaczajmy Bog "ile", bo to co nam zechce dać, to jest zawsze bardzo dużo i prawie wszystko".
Chciałabym na razie, by Bóg dał mi siłę do wypełniania moich obowiązków i realizacji powołania, które mi zechce zaszczepić. To jest właśnie bardzo dużo - prawie wszystko.
Radziłam sobie na różnych etapach życia z kłopotami z wiarą w Boże Objawienia. Dziś chcę czegoś więcej, chcę wiary w to, że On nawet mnie może przymienić na Swój obraz i podobieństwo. Nawet mnie!
Dziękuję za wrześniowe spotkanie Sychar. Patrzę na twarze tych ludzi, siedzących w kręgu wokół połączonych stołów w zawsze zimnej, niezależnie od pory roku, salce katechetycznej. Patrzę i widzę, jak się wypełniają słowa z kazania księdza Piotra Pawlukiewicza: "Jeżeli Chrystus wejdzie do twojego nieszczęścia, to będziesz cierpiał i tańczył z radości". Równocześnie.
Już niedługo urodziny mojego męża. Przypadają one w święto mocnych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała. Niech Archaniołowie toczą walkę ze złymi duchami, które go omotały. Ja nawet nie mogę mu wysłać życzeń urodzinowych, bo to budzi tylko niepotrzebną agresję.
Mój Panie. Chcę chodzić z Tobą wszędzie, chcę słuchać Twego głosu. Jestem cała Twoja.
"Mamy wierzyć, że On wszystko może nam dać, ale prosić mamy o to, co nam zechce dać. Nie wyznaczajmy Bog "ile", bo to co nam zechce dać, to jest zawsze bardzo dużo i prawie wszystko".
Chciałabym na razie, by Bóg dał mi siłę do wypełniania moich obowiązków i realizacji powołania, które mi zechce zaszczepić. To jest właśnie bardzo dużo - prawie wszystko.
Radziłam sobie na różnych etapach życia z kłopotami z wiarą w Boże Objawienia. Dziś chcę czegoś więcej, chcę wiary w to, że On nawet mnie może przymienić na Swój obraz i podobieństwo. Nawet mnie!
Dziękuję za wrześniowe spotkanie Sychar. Patrzę na twarze tych ludzi, siedzących w kręgu wokół połączonych stołów w zawsze zimnej, niezależnie od pory roku, salce katechetycznej. Patrzę i widzę, jak się wypełniają słowa z kazania księdza Piotra Pawlukiewicza: "Jeżeli Chrystus wejdzie do twojego nieszczęścia, to będziesz cierpiał i tańczył z radości". Równocześnie.
Już niedługo urodziny mojego męża. Przypadają one w święto mocnych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała. Niech Archaniołowie toczą walkę ze złymi duchami, które go omotały. Ja nawet nie mogę mu wysłać życzeń urodzinowych, bo to budzi tylko niepotrzebną agresję.
Mój Panie. Chcę chodzić z Tobą wszędzie, chcę słuchać Twego głosu. Jestem cała Twoja.
niedziela, 14 sierpnia 2016
Wrzesień 2012
Nowy rok szkolny - Panie Jezu, trochę się denerwuję... proszę, użycz mi siły, mądrości, umiejętności i daru gospodarowania czasem. Nie dopuść do mnie niemocy i chaosu. Tylko w Twoją moc wierzę, nigdy własną.
Mam taką wizję, jedną z wielu:
Napastliwy adwokat męża pyta mnie w sądzie, czy mogę w ogóle podać jakieś powody mojej niezgody na rozwód oprócz religijnych. Więc odpowiadam mu: Czy to się da jakoś rozgraniczyć, rozdzielić? Jeśli powiem, że kocham męża, to będzie powód ludzki czy religijny? A jeśli powiem, że kocham męża, bo Bóg sam daje miłość, która cierpliwa jest, nie szuka swego, nie pamięta złego i nigdy nie ustaje, to będzie powód ludzki czy religijny? Dla mnie to jest cały czas ta sama spójna rzeczywistość.
Chciałabym dostać szansę, by dać jakieś małe świadectwo w tej jaskini lwów. Ale wszystko w Jego rękach.
Lepiej się potknąć na gruncie pod nogami niż o wybryk języka.
Syr 20, 18
Serce zalęknione przez niemądre myśli nie ostoi się wobec byle jakiego strachu.
Syr, 22, 18
Jestem bardzo słabym świadectwem między ludźmi, którzy mnie otaczają. Cóż z tego, że najchętniej chwaliłabym Stwórcę "w wielkim zgromadzeniu", skoro tak żyję - chaotycznie, czyniąc wrażenie niesolidne i nieporządne. Kto widząc mnie pomyśli, że stoi za mną Bóg?
A Ty Boże - i tak stoisz.
Proszę, spraw, bym nie przynosiła Ci wstydu, nie dawała antyświadectwa.
Mam taką wizję, jedną z wielu:
Napastliwy adwokat męża pyta mnie w sądzie, czy mogę w ogóle podać jakieś powody mojej niezgody na rozwód oprócz religijnych. Więc odpowiadam mu: Czy to się da jakoś rozgraniczyć, rozdzielić? Jeśli powiem, że kocham męża, to będzie powód ludzki czy religijny? A jeśli powiem, że kocham męża, bo Bóg sam daje miłość, która cierpliwa jest, nie szuka swego, nie pamięta złego i nigdy nie ustaje, to będzie powód ludzki czy religijny? Dla mnie to jest cały czas ta sama spójna rzeczywistość.
Chciałabym dostać szansę, by dać jakieś małe świadectwo w tej jaskini lwów. Ale wszystko w Jego rękach.
Lepiej się potknąć na gruncie pod nogami niż o wybryk języka.
Syr 20, 18
Serce zalęknione przez niemądre myśli nie ostoi się wobec byle jakiego strachu.
Syr, 22, 18
Jestem bardzo słabym świadectwem między ludźmi, którzy mnie otaczają. Cóż z tego, że najchętniej chwaliłabym Stwórcę "w wielkim zgromadzeniu", skoro tak żyję - chaotycznie, czyniąc wrażenie niesolidne i nieporządne. Kto widząc mnie pomyśli, że stoi za mną Bóg?
A Ty Boże - i tak stoisz.
Proszę, spraw, bym nie przynosiła Ci wstydu, nie dawała antyświadectwa.
Koniec sierpnia 2012
Dwoje moich młodszych dzieci uczestniczyło dziś w modlitwie wspólnoty Sychar na skypie. Wysiedziały cichutko całą nowennę. Oby te nawyki zapadły w nie głęboko!
Kończą się wakacje. Były pełne po brzegi spotkaniami z Najwyższym - w spotkaniach z ludźmi i w oddaleniu od nich. Nawet w czytanych książkach. Teraz będę cytować świętego Augustyna:
"Szczęśliwy jest człowiek, który kocha Ciebie, a przyjaciela w Tobie, nieprzyjaciela zaś ze względu na Ciebie. Tylko taki człowiek bowiem niczego, co jest mu drogie, nie traci, bo wszyscy są mu drodzy w Tym, którego utracić nie można."
I jeszcze jedno, równie mi bliskie:
"Nie jakimś mglistym uczuciem, ale stanowczym wyborem kocham Ciebie, Panie. Swoim słowem ugodziłeś moje serce i pokochałem Cię [...] Lecz gdzie Cię odnajdę, prawdziwie dobra, niezawodna słodyczy? Gdzież odnajdę Ciebie?"
Boże, ja Cię kocham tak niedoskonale jak i niewątpliwie. Od mojego małego zabałaganionego życia lata świetlne do świętości Augustyna i Moniki, jego matki, którą regularnie proszę o pomoc w modlitwie za męża. Ale przecież podobnie żarliwe słowa miłości mogłabym w tym dzienniku napisać! Piszę o Bożej chwale po swojemu i piszę też słowami pewnego obywatela rzymskiego sprzed chyba siedemnastu wieków, który potem został Ojcem Kościoła. I Bóg to wszystko przyjmuje.
Kończę dziesiąty krok programu "12 kroków ku pełni życia". Wkrótce przyjdzie czas dać świadectwo. I powiem, napiszę, że jestem szczęśliwa. Choć szczęście wcale nie jest proste.
Kończą się wakacje. Były pełne po brzegi spotkaniami z Najwyższym - w spotkaniach z ludźmi i w oddaleniu od nich. Nawet w czytanych książkach. Teraz będę cytować świętego Augustyna:
"Szczęśliwy jest człowiek, który kocha Ciebie, a przyjaciela w Tobie, nieprzyjaciela zaś ze względu na Ciebie. Tylko taki człowiek bowiem niczego, co jest mu drogie, nie traci, bo wszyscy są mu drodzy w Tym, którego utracić nie można."
I jeszcze jedno, równie mi bliskie:
"Nie jakimś mglistym uczuciem, ale stanowczym wyborem kocham Ciebie, Panie. Swoim słowem ugodziłeś moje serce i pokochałem Cię [...] Lecz gdzie Cię odnajdę, prawdziwie dobra, niezawodna słodyczy? Gdzież odnajdę Ciebie?"
Boże, ja Cię kocham tak niedoskonale jak i niewątpliwie. Od mojego małego zabałaganionego życia lata świetlne do świętości Augustyna i Moniki, jego matki, którą regularnie proszę o pomoc w modlitwie za męża. Ale przecież podobnie żarliwe słowa miłości mogłabym w tym dzienniku napisać! Piszę o Bożej chwale po swojemu i piszę też słowami pewnego obywatela rzymskiego sprzed chyba siedemnastu wieków, który potem został Ojcem Kościoła. I Bóg to wszystko przyjmuje.
Kończę dziesiąty krok programu "12 kroków ku pełni życia". Wkrótce przyjdzie czas dać świadectwo. I powiem, napiszę, że jestem szczęśliwa. Choć szczęście wcale nie jest proste.
Sierpień 2012 c.d.
Kolejną noc nie mogę zasnąć ze szczęścia. Dobroć Twoja Panie mnie oszałamia. W Sanktuarium w Oborach stał się jakiś niewidzialny cud - przytuliłeś mnie Jezu i osłoniłeś płaszczem Swojej Matki, chociaż jeszcze nie przyjęłam szkaplerza. Moją intencją w Róży Sycharowej na lipiec były wakacje pełne Boga dla całej mojej rodziny i rzeczywiście Ty Panie kroczyłeś z nami i objawiałeś się we wszystkich wyjazdach. Pobłogosław tym, którzy nas gościli tam, dokąd się udaliśmy. To wspaniałe, że dzieciaki mogły zobaczyć także, choć na krótko, codzienne życie pełnej chrześcijańskiej rodziny dzięki znajomościom z forum matek rodzących w domu.
Z kolei moją intencją trójkowej modlitwy wspólnotowej było uzdrowienie Łucji i rzeczywiście czuje się lepiej - na małej dawce podtrzymującej leku sytuacja jest opanowana.
A ja chcę dalej rozbierać cegiełki muru po mojej stronie i czekać, aż dotkniesz serca mego męża. Nie wiem, gdzie on teraz jest i co robi, ale błogosław mu Panie, uzdrawiając jego serce z nienawiści. Matko, jego także weź pod swój płaszcz.
Jezu, oddaję Ci cześć. Ciągle dopada mnie pycha, egoizm, a na to najlepszym lekarstwem jest uwielbianie Ciebie. Jestem w Twoich Rękach. Tam chcę być. Nie wiem, gdzie mnie kiedyś poślesz, ale tam pójdę. Proszę, odbierz mi życie, gdybym kiedyś miała się dać pochłonąć przez grzech i odmówić pokuty i nawrócenia. Proszę, odbierz mi życie, zanim to się stanie. Nikt mnie nie może wyrwać z Twojej Ręki.
Jan Paweł II napisał w 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej:
"Bóg nie wątpi o człowieku. A więc i my, chrześcijanie, nie możemy zwątpić o człowieku, wiemy bowiem, że człowiek jest zawsze większy niż jego błędy i występki."
Z kolei moją intencją trójkowej modlitwy wspólnotowej było uzdrowienie Łucji i rzeczywiście czuje się lepiej - na małej dawce podtrzymującej leku sytuacja jest opanowana.
A ja chcę dalej rozbierać cegiełki muru po mojej stronie i czekać, aż dotkniesz serca mego męża. Nie wiem, gdzie on teraz jest i co robi, ale błogosław mu Panie, uzdrawiając jego serce z nienawiści. Matko, jego także weź pod swój płaszcz.
Jezu, oddaję Ci cześć. Ciągle dopada mnie pycha, egoizm, a na to najlepszym lekarstwem jest uwielbianie Ciebie. Jestem w Twoich Rękach. Tam chcę być. Nie wiem, gdzie mnie kiedyś poślesz, ale tam pójdę. Proszę, odbierz mi życie, gdybym kiedyś miała się dać pochłonąć przez grzech i odmówić pokuty i nawrócenia. Proszę, odbierz mi życie, zanim to się stanie. Nikt mnie nie może wyrwać z Twojej Ręki.
Jan Paweł II napisał w 50 rocznicę wybuchu II wojny światowej:
"Bóg nie wątpi o człowieku. A więc i my, chrześcijanie, nie możemy zwątpić o człowieku, wiemy bowiem, że człowiek jest zawsze większy niż jego błędy i występki."
Sierpień 2012
Matko Boża Bolesna, u Twoich stóp w Sanktuarium w Oborach spędziłam całą sobotę wraz z moją drugą rodziną - Sycharowiczami. Ogromnie dziękuję Ci za to, że załatwiłaś mi ten niezaplanowany wyjazd. Podarowałaś mi najpiękniejszy wakacyjny dzień w Twoim karmelitańskim domu. Myślałam, że Boża radość mnie rozsadzi. Pojechałam jako jednoosobowa delegacja mojego małżeństwa, jak to ktoś nazwał we wspólnocie.
Matko, nie opuszczaj nigdy mojego męża, wyjednaj nam dar przebaczania i jeśli jesteśmy jednym ciałem, to doprowadź T. do krzyża Twojego Syna. Proszę, ucz mnie macierzyństwa! Oszczędź moim dzieciom następnych strzał. Żebym nigdy nie trzymała łuku wycelowanego w ich stronę. Daj tarczę, bądź tarczą, naucz mnie być tylko tarczą. Niech one dłużej nie dźwigają samych obciążeń z winy rodziców.
Boże, jakim Ty jesteś wielkim Bogiem! Cóż dla Ciebie niemożliwego? Dziękuję, że pozwoliłeś mi patrzeć na cuda, że dałeś mi udział w niesamowitej historii Eli i Ryszarda (którzy są teraz razem po siedmiu latach od rozwodu). Ty wyreżyserowałeś ją w pełni od momentu, gdy Ela powiedziała Ci TAK i oddała Ci się w pełni. Dziękuję Ci, że mogę siedzieć obok niej, jak na progu Królestwa Bożego, które w sobie nosi.
Przyznam się, że Ryszarda miałam ochotę stłuc patelnią - za te wszystkie lata jej cierpień - ale tylko do czasu, kiedy zobaczyłam, jak się modli. W najsłoneczniejszy dzień, w sanktuarium Matki Bożej w Oborach... No nie można tłuc patelnią człowieka, który wyspowiadał się, przyjął komunię i szkaplerz.
Raczej wypada teraz wybaczyć mu i podtrzymać na duchu, aby nie popadł ów człowiek w rozpaczliwy smutek. II Kor 2,7
Wysłałam potem Eli sms: "Widok was dwojga to widok dzieła Boga, który jest mocny, miłosierny i szalony w rozdawaniu miłości. Dziękuję za korepetycje z miłości i przebaczenia. Nie to, co mówiłaś, ale to co pokazałaś - jak go traktujesz: nigdy nie widziałam nic podobnego!"
Matko, nie opuszczaj nigdy mojego męża, wyjednaj nam dar przebaczania i jeśli jesteśmy jednym ciałem, to doprowadź T. do krzyża Twojego Syna. Proszę, ucz mnie macierzyństwa! Oszczędź moim dzieciom następnych strzał. Żebym nigdy nie trzymała łuku wycelowanego w ich stronę. Daj tarczę, bądź tarczą, naucz mnie być tylko tarczą. Niech one dłużej nie dźwigają samych obciążeń z winy rodziców.
Boże, jakim Ty jesteś wielkim Bogiem! Cóż dla Ciebie niemożliwego? Dziękuję, że pozwoliłeś mi patrzeć na cuda, że dałeś mi udział w niesamowitej historii Eli i Ryszarda (którzy są teraz razem po siedmiu latach od rozwodu). Ty wyreżyserowałeś ją w pełni od momentu, gdy Ela powiedziała Ci TAK i oddała Ci się w pełni. Dziękuję Ci, że mogę siedzieć obok niej, jak na progu Królestwa Bożego, które w sobie nosi.
Przyznam się, że Ryszarda miałam ochotę stłuc patelnią - za te wszystkie lata jej cierpień - ale tylko do czasu, kiedy zobaczyłam, jak się modli. W najsłoneczniejszy dzień, w sanktuarium Matki Bożej w Oborach... No nie można tłuc patelnią człowieka, który wyspowiadał się, przyjął komunię i szkaplerz.
Raczej wypada teraz wybaczyć mu i podtrzymać na duchu, aby nie popadł ów człowiek w rozpaczliwy smutek. II Kor 2,7
Wysłałam potem Eli sms: "Widok was dwojga to widok dzieła Boga, który jest mocny, miłosierny i szalony w rozdawaniu miłości. Dziękuję za korepetycje z miłości i przebaczenia. Nie to, co mówiłaś, ale to co pokazałaś - jak go traktujesz: nigdy nie widziałam nic podobnego!"
Koniec lipca 2012
Boże, Światłości moja! Widzisz moją krzywdę. Widzisz niesprawiedliwość jaka mnie dotknęła, przy wystawianiu opinii przez biegłych z RODK. Ja zostałam uznana za złą matkę, a on - z daleka - za dobrego ojca. Ty Panie widzisz wszystko, także i to jak próbuję od świtu do nocy zabiegać o dobro ich ciał i dusz, ich zdrowie psychiczne. Ludzie po kwadransie ferują niedbałe wyroki.
Nie wiem, skąd się bierze ten ból - tak świeży, jakby ranę zadano mi wczoraj, a nie wiele, wiele miesięcy temu. Powysyłałam smsy z prośbą o modlitwę. Ksiądz P. oddzwonił. I poczułam moc modlitwy moich przyjaciół.
Przecież jestem prawie pewna, co wreszcie tego lata zobaczyłam. Widziałam szczęśliwe dzieci, które skaczą na trampolinie, nurkują w dużym basenie na tarasie, nawiązują fajne relacje z rówieśnikami, głaskają domowe zwierzęta, gonią się z wrzaskiem po ogrodzie i wracają prosto na pyszny deser u babci i dziadka.
Widziałam dzieci, które wiedzą, że są kochane i odbijają tę miłość jak małe lusterka.
Nie wiem, skąd się bierze ten ból - tak świeży, jakby ranę zadano mi wczoraj, a nie wiele, wiele miesięcy temu. Powysyłałam smsy z prośbą o modlitwę. Ksiądz P. oddzwonił. I poczułam moc modlitwy moich przyjaciół.
Przecież jestem prawie pewna, co wreszcie tego lata zobaczyłam. Widziałam szczęśliwe dzieci, które skaczą na trampolinie, nurkują w dużym basenie na tarasie, nawiązują fajne relacje z rówieśnikami, głaskają domowe zwierzęta, gonią się z wrzaskiem po ogrodzie i wracają prosto na pyszny deser u babci i dziadka.
Widziałam dzieci, które wiedzą, że są kochane i odbijają tę miłość jak małe lusterka.
Lipiec 2012 c.d.
Dzisiaj pani E. po raz drugi zaczęła mi mówić o duszpasterstwach niesakramentalnych. Posłużyła się słowami: "Co będzie jak się pani zakocha" i "Bo wiem ile pani ma lat". Nie słyszałam jeszcze, żeby to, że ktoś ma 34 lata przekreśliło go dla Chrystusa!
Co do niesakramentalnych - dziękuję bardzo! Jeżeli ktoś woli gasić pragnienie wodą w proszku, to powodzenia. Nie chciałabym mieć wielkiej, czarnej dziury w miejscu Eucharystycznego Jezusa. Mam nadzieję, ufność, że On nigdy tego na mnie nie dopuści.
Jezu, to Ty jesteś moją miłością. To w Tobie pragnę się zakochać.
Dziękuję Ci w imieniu Eli i Ryszarda za to, że dajesz ich małżeństwu szansę na odrodzenie, że masz plan, jak ich uratować. Doprowadź bezpiecznie Ryszarda do samolotu, poślij Anioły, niech go eskortują, aż wyląduje bezpiecznie w Polsce. Święty Michale Archaniele, odpieraj ataki złego na ich rodzinę.
Choć się podpisałam pod charyzmatem sycharowskim, to zdumiona patrzę i oczom nie wierzę, jak naprawiasz swoją mocą dawno rozwiedzione sakramentalne związki. Składam Ci moją ufność, że i dla mojej rodziny masz doskonały plan zbawienia.
Źle się czuję ostatnio, czekam na wyniki badań. Muszę mieć wiele sił do wychowywania dzieci i zarabiania na nie. Nie mogę zasypiać w jasny dzień.
Przedwczoraj przyśniła mi się Marta z Opola. Mówiła jakieś ważne świadectwo w nierozpoznanym przeze mnie miejscu. Zadzwoniłam do niej. Okazało się, że tego dnia miała rozprawę w sądzie. Jej mąż puszczał nagrania (nagrywał ją potajemnie), na których tłumaczyła, dlaczego nie chce rozwodu.
Zamiast komentarza - Słowo:
I dostrzegli Pana, kiedy posłyszeli, że kaźnie przez nich doznane, tamtym wyszły na dobre. Którego bowiem niegdyś kazali wyrzucić, a potem z drwiną odprawili - tego podziwiali u końca wydarzeń.
Mdr 11, 13-14
Co do niesakramentalnych - dziękuję bardzo! Jeżeli ktoś woli gasić pragnienie wodą w proszku, to powodzenia. Nie chciałabym mieć wielkiej, czarnej dziury w miejscu Eucharystycznego Jezusa. Mam nadzieję, ufność, że On nigdy tego na mnie nie dopuści.
Jezu, to Ty jesteś moją miłością. To w Tobie pragnę się zakochać.
Dziękuję Ci w imieniu Eli i Ryszarda za to, że dajesz ich małżeństwu szansę na odrodzenie, że masz plan, jak ich uratować. Doprowadź bezpiecznie Ryszarda do samolotu, poślij Anioły, niech go eskortują, aż wyląduje bezpiecznie w Polsce. Święty Michale Archaniele, odpieraj ataki złego na ich rodzinę.
Choć się podpisałam pod charyzmatem sycharowskim, to zdumiona patrzę i oczom nie wierzę, jak naprawiasz swoją mocą dawno rozwiedzione sakramentalne związki. Składam Ci moją ufność, że i dla mojej rodziny masz doskonały plan zbawienia.
Źle się czuję ostatnio, czekam na wyniki badań. Muszę mieć wiele sił do wychowywania dzieci i zarabiania na nie. Nie mogę zasypiać w jasny dzień.
Przedwczoraj przyśniła mi się Marta z Opola. Mówiła jakieś ważne świadectwo w nierozpoznanym przeze mnie miejscu. Zadzwoniłam do niej. Okazało się, że tego dnia miała rozprawę w sądzie. Jej mąż puszczał nagrania (nagrywał ją potajemnie), na których tłumaczyła, dlaczego nie chce rozwodu.
Zamiast komentarza - Słowo:
I dostrzegli Pana, kiedy posłyszeli, że kaźnie przez nich doznane, tamtym wyszły na dobre. Którego bowiem niegdyś kazali wyrzucić, a potem z drwiną odprawili - tego podziwiali u końca wydarzeń.
Mdr 11, 13-14
sobota, 13 sierpnia 2016
Lipiec 2012
Jezu Chryste, którego nieskończenie pragnę i wysławiam! Mój Zbawco i Przyjacielu!
Dziękuję za błogosławiony czas wakacji w Gorcach. Szczególnie za spowiedź u księdza P. i za rozmowę z Elą, a także Martą. Za piękne góry, które z rozkoszą stwarzałeś. Za niesamowite doznanie wspólnoty na Eucharystiach w małej świetlicy i na mitingach sycharowych prowadzonych tak cudownie przez Elę. Ty ją tak pięknie uformowałeś. Dziękuję Ci, że mogę ją znać, patrzeć i próbować naśladować. Mnie też, mnie też przemieniaj! Chciałabym być plasteliną w Twoich Rękach.
Dziękuję za każdą minutę radosnej zabawy moich dzieci z rówieśnikami. Ich serduszka są już o wiele zdrowsze niż były, bo Ty nigdy nie przestajesz leczyć. Jestem wdzięczna za drogę krzyżową ojca D. Taka skromna forma - dreptanie po podwórku, a taka wspaniała treść i owoce. Poczułam się znów scalona w jedno.
Panie mój, nasz kolega ze wspólnoty bardzo potrzebuje Twojego wsparcia, Twojej interwencji. Tak dzielnie walczył... dodaj mu jeszcze sił!
Ogłaszam Twoje zwycięstwo i rozszerzanie się Królestwa Niebieskiego latem 2012!
Dziękuję za błogosławiony czas wakacji w Gorcach. Szczególnie za spowiedź u księdza P. i za rozmowę z Elą, a także Martą. Za piękne góry, które z rozkoszą stwarzałeś. Za niesamowite doznanie wspólnoty na Eucharystiach w małej świetlicy i na mitingach sycharowych prowadzonych tak cudownie przez Elę. Ty ją tak pięknie uformowałeś. Dziękuję Ci, że mogę ją znać, patrzeć i próbować naśladować. Mnie też, mnie też przemieniaj! Chciałabym być plasteliną w Twoich Rękach.
Dziękuję za każdą minutę radosnej zabawy moich dzieci z rówieśnikami. Ich serduszka są już o wiele zdrowsze niż były, bo Ty nigdy nie przestajesz leczyć. Jestem wdzięczna za drogę krzyżową ojca D. Taka skromna forma - dreptanie po podwórku, a taka wspaniała treść i owoce. Poczułam się znów scalona w jedno.
Panie mój, nasz kolega ze wspólnoty bardzo potrzebuje Twojego wsparcia, Twojej interwencji. Tak dzielnie walczył... dodaj mu jeszcze sił!
Ogłaszam Twoje zwycięstwo i rozszerzanie się Królestwa Niebieskiego latem 2012!
Dodatek
W ramach dziewiątego kroku trzeba napisać "list pojednania". Jeśli to niemożliwe, to się go nie wręcza, można nawet spalić. A ja kawałeczek zostawię sobie tutaj.
Mężu!
Przebaczam Ci wszystkie Twoje uczynki względem mnie: zdradę, porzucenie. Wybaczam Ci, że podniosłeś na mnie rękę, wszystkie fizyczne i psychiczne ataki. Nie przebaczam tego, co zrobiłeś naszym dzieciom, bowiem ta część nie należy do mnie. Mam nadzieję, że dzieci poradzą sobie z tym duchowo i wybaczą, gdy dorosną.
Przepraszam, że w ciągu dziesięciu lat wspólnego życia bywałam nie tylko mizerną żoną, ale też letnią chrześcijanką. Nie takiego Jezusa chciałam Ci pokazać... Przepraszam, że się nad Tobą wywyższałam, że tak niezgrabnie okazywałam moją troskę o Ciebie, że wykorzystywałam słowa, aby robić z nich strzały.
Bardzo Ci współczuję. Ufam, że moja wieloletnia modlitwa trochę pomoże w tym, co Cię czeka. Proszę Jezusa, aby Cię uzdrowił. Błogosławię Cię jako żona - aby Twoja dusza nie umierała. Proszę o uzdrowienie duchowe dla kobiety, która z Tobą jest.
Niech święty Józef nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć o Jadwidze, Łucji i Samuelu, niech zły duch nigdy nie wyrwie ich z Twojego serca, zgodnie z biblijną obietnicą:
Wielu spośród Izraela nawróci do Pana, on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy, żeby SERCA OJCÓW NAKŁONIĆ KU DZIECIOM.
Łk 1, 16-17
Wierzę, że Pan Bóg poprowadzi Cię tak, abym widziała Cię w niebie, niezależnie od ilości zakrętów przed nami. Wiem, że On weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności łagodzące, bo jest Sędzią Miłosiernym. Od sześciuset dni masz moją modlitwę.
Żona
Mężu!
Przebaczam Ci wszystkie Twoje uczynki względem mnie: zdradę, porzucenie. Wybaczam Ci, że podniosłeś na mnie rękę, wszystkie fizyczne i psychiczne ataki. Nie przebaczam tego, co zrobiłeś naszym dzieciom, bowiem ta część nie należy do mnie. Mam nadzieję, że dzieci poradzą sobie z tym duchowo i wybaczą, gdy dorosną.
Przepraszam, że w ciągu dziesięciu lat wspólnego życia bywałam nie tylko mizerną żoną, ale też letnią chrześcijanką. Nie takiego Jezusa chciałam Ci pokazać... Przepraszam, że się nad Tobą wywyższałam, że tak niezgrabnie okazywałam moją troskę o Ciebie, że wykorzystywałam słowa, aby robić z nich strzały.
Bardzo Ci współczuję. Ufam, że moja wieloletnia modlitwa trochę pomoże w tym, co Cię czeka. Proszę Jezusa, aby Cię uzdrowił. Błogosławię Cię jako żona - aby Twoja dusza nie umierała. Proszę o uzdrowienie duchowe dla kobiety, która z Tobą jest.
Niech święty Józef nigdy nie pozwoli Ci zapomnieć o Jadwidze, Łucji i Samuelu, niech zły duch nigdy nie wyrwie ich z Twojego serca, zgodnie z biblijną obietnicą:
Wielu spośród Izraela nawróci do Pana, on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy, żeby SERCA OJCÓW NAKŁONIĆ KU DZIECIOM.
Łk 1, 16-17
Wierzę, że Pan Bóg poprowadzi Cię tak, abym widziała Cię w niebie, niezależnie od ilości zakrętów przed nami. Wiem, że On weźmie pod uwagę wszelkie okoliczności łagodzące, bo jest Sędzią Miłosiernym. Od sześciuset dni masz moją modlitwę.
Żona
Koniec czerwca 2012
Obudziłam się dzisiaj z przyjemnego snu o bardzo przyjemnym, czułym małżeńskim pożyciu. Cóż... takie przebudzenia nie są miłe. Poczucie niesprawiedliwości i krzywdy we mnie zakrzyczało: Dlaczego już nie dla mnie?! Dlaczego już nigdy w życiu? Miałam tylko trzydzieści jeden lat!
Co można zrobić? Tylko się modlić. On stworzył nas ludźmi, wie o nas wszystko. Przypomina mi o ludziach konsekrowanych oraz o milionach tych, którzy nie z własnego wyboru żyli samotnie całe życie.
Tak, musiałam oddać coś, wokół czego w dzisiejszym świecie robi się ogromnie dużo szumu. Tak, czasem mi brakuje, jest pusto, ciężko, tęskno, ciało wierzga i ogłasza bunt.
Ale - TAK. Tak, oddaję, jeśli taka jest Twoja wola, Panie. To niewielka cena za żywego Boga w Eucharystii. To śmiesznie niska cena za wieczność w Domu Ojca. Po ponad dwóch latach modlitwy już nawet rzadko dotkliwa cena.
Dziękuję Ci Panie za dar wierności. Dziękuję, że przeprowadzasz mnie mocną ręką przez szóste przykazanie.
Z Psalmu 138
Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty zapewniasz mi życie.
Wbrew gniewowi mych wrogów wyciągasz swą rękę, Twoja prawica mnie wybawia.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Co można zrobić? Tylko się modlić. On stworzył nas ludźmi, wie o nas wszystko. Przypomina mi o ludziach konsekrowanych oraz o milionach tych, którzy nie z własnego wyboru żyli samotnie całe życie.
Tak, musiałam oddać coś, wokół czego w dzisiejszym świecie robi się ogromnie dużo szumu. Tak, czasem mi brakuje, jest pusto, ciężko, tęskno, ciało wierzga i ogłasza bunt.
Ale - TAK. Tak, oddaję, jeśli taka jest Twoja wola, Panie. To niewielka cena za żywego Boga w Eucharystii. To śmiesznie niska cena za wieczność w Domu Ojca. Po ponad dwóch latach modlitwy już nawet rzadko dotkliwa cena.
Dziękuję Ci Panie za dar wierności. Dziękuję, że przeprowadzasz mnie mocną ręką przez szóste przykazanie.
Z Psalmu 138
Gdy chodzę wśród utrapienia, Ty zapewniasz mi życie.
Wbrew gniewowi mych wrogów wyciągasz swą rękę, Twoja prawica mnie wybawia.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Czerwiec 2012 c.d.
Dostałam mały prezent tuż przed piątymi urodzinami mego syna. T. oddał płyty, które miał w samochodzie od tamtego wieczoru dwa i pół roku temu, kiedy po raz ostatni odjechał oplem spod domu. Nie oddał ich z nagłego przypływu dobroci, ale po prostu w nowym aucie używa już innego nośnika i płyty zrobiły się zbędne. Dał dzieciom.
"Słoneczniki ścięte, z których światło uchodzi
jesień igrająca z ogniem,
zaparzanie skośnookiej herbaty,
miłe z nią rozmowy..."
To jest muzyka, przy której narodził się Samuel pewnej czerwcowej nocy pięć lat temu. Masa wspomnień. Dobrych. Trochę bolą, ale takie ceny płacimy za dobre wspomnienia.
"Zostanie tyle gór, ile udźwignąłem na plecach,
zostanie tyle drzew, ile narysowało pióro..."
Jestem zdecydowanie po trzydziestce, zatem mój sentymentalizm nie rokuje już na wyleczenie.
"Słoneczniki ścięte, z których światło uchodzi
jesień igrająca z ogniem,
zaparzanie skośnookiej herbaty,
miłe z nią rozmowy..."
To jest muzyka, przy której narodził się Samuel pewnej czerwcowej nocy pięć lat temu. Masa wspomnień. Dobrych. Trochę bolą, ale takie ceny płacimy za dobre wspomnienia.
"Zostanie tyle gór, ile udźwignąłem na plecach,
zostanie tyle drzew, ile narysowało pióro..."
Jestem zdecydowanie po trzydziestce, zatem mój sentymentalizm nie rokuje już na wyleczenie.
Czerwiec 2012
Moja stara, kieszonkowa Biblia już się rozpada. Przez prawie dwadzieścia lat zjechała ze mną cały kraj, wetknięta w kieszeń plecaka, zimowała pod poduszką w moim łóżku. Straciła okładkę, przełamała się na pół. Dziesiątki wersetów podkreślone ołówkiem... Oczywiście na półce stoi też duża, nowiutka.
Panie Boże, zaczytałam Twoje słowo. Widać na pierwszy rzut oka jak często było ze mną. DZIĘKUJĘ ZA TWE SŁOWO.
Czerwiec... ciężko Panie Jezu. Mam poczucie, że ledwie wiążę koniec z końcem.
Tracę czas na komputer. Tracę czas na programy rozrywkowe w TV. Nawet na oglądanie katalogów z modą.
Panie Jezu, nie mam czasu na modlitwę taką, by usłyszeć Ciebie. Wyklepuję swoje dziesiątki i koronki i oczekuję, że to wystarczy. Nie mam czasu rozejrzeć się, czy ktoś mnie nie potrzebuje. Tygodniami pisałam ślimaczo ósmy krok warsztatów dwunastokrokowych, teraz utknęłam na dziewiątym. Dałam się pożerać troskom związanym z chorobą córki, trudnościami w pracy i wrogością męża. Przeżyłam koszmar w RODK.
Kiedy ja w końcu dorosnę do chrześcijaństwa, Panie? Kiedy ja dojdę do Ciebie? Musiałabym żyć tysiąc lat, aby stać się godną imion, jakie mi nadałeś.
Na szczęście jest jeszcze Twoja Moc i Miłość.
Panie Boże, zaczytałam Twoje słowo. Widać na pierwszy rzut oka jak często było ze mną. DZIĘKUJĘ ZA TWE SŁOWO.
Czerwiec... ciężko Panie Jezu. Mam poczucie, że ledwie wiążę koniec z końcem.
Tracę czas na komputer. Tracę czas na programy rozrywkowe w TV. Nawet na oglądanie katalogów z modą.
Panie Jezu, nie mam czasu na modlitwę taką, by usłyszeć Ciebie. Wyklepuję swoje dziesiątki i koronki i oczekuję, że to wystarczy. Nie mam czasu rozejrzeć się, czy ktoś mnie nie potrzebuje. Tygodniami pisałam ślimaczo ósmy krok warsztatów dwunastokrokowych, teraz utknęłam na dziewiątym. Dałam się pożerać troskom związanym z chorobą córki, trudnościami w pracy i wrogością męża. Przeżyłam koszmar w RODK.
Kiedy ja w końcu dorosnę do chrześcijaństwa, Panie? Kiedy ja dojdę do Ciebie? Musiałabym żyć tysiąc lat, aby stać się godną imion, jakie mi nadałeś.
Na szczęście jest jeszcze Twoja Moc i Miłość.
Koniec maja 2012
Dziękuję za noc Zesłania Ducha Świętego, za dominikańskie czuwanie, za to, że była ze mną moja córka. Jadwiga wyszła wprawdzie nieco rozczarowana, spodziewała się chyba jednak wichru, grzmotu i języków ognia, ale przecież ma dopiero dwanaście lat. Tyle przed nią możliwości. Wystarczy teraz to małe ziarenko rzucone na glebę wczesną wiosną.
Duchu Święty, proszę, pilnuj we mnie tych darów siedmiorakich, które mi dałeś, pilnuj, aby nie wyciekały, nie zardzewiały, aby były w użyciu. Wysyłaj mi swoich posłańców i posyłaj mnie, abym była Twoim posłańcem dla kogoś drugiego. Chcę być do Ciebie podłączona, aby poprawnie działać. Chciałabym świecić Bożym światłem jak stuwatowa żarówka, a nie tym migotliwym, ludzkim płomykiem.
Jutro Samuel wyjeżdża z dziadkami, ponieważ pojutrze Łucja musi już trafić do szpitala. Proszę Aniołów Stróżów o opiekę nad nimi. To będzie ciężki tydzień. Dobrze, że zaczął się zesłaniem Ducha - akurat w Dzień Matki. Lubię mieć komplet dzieci w domu wieczorami. Szczególnie Samuel tęskni za mną. Samuel, który nie pamięta jak mieszkał ze swoim tatą. Ja jestem dla niego całością rodzicielską.
Święci Patronowie, módlcie się za nimi.
Jeśli chcesz Boże, powołaj jedno z moich dzieci na służbę Tobie w życiu kapłańskim lub zakonnym. Teraz już chyba matki rzadko modlą się o powołania dla swoich dzieci. Wiem, że powierzyłeś mi je tylko na dwie pierwsze dekady ich życia...
A Mieczysław Guzewicz powiada, że najlepszą metodą wychowawczą jest metoda bólu kolan. (Od modlitwy za dzieci.)
Duchu Święty, proszę, pilnuj we mnie tych darów siedmiorakich, które mi dałeś, pilnuj, aby nie wyciekały, nie zardzewiały, aby były w użyciu. Wysyłaj mi swoich posłańców i posyłaj mnie, abym była Twoim posłańcem dla kogoś drugiego. Chcę być do Ciebie podłączona, aby poprawnie działać. Chciałabym świecić Bożym światłem jak stuwatowa żarówka, a nie tym migotliwym, ludzkim płomykiem.
Jutro Samuel wyjeżdża z dziadkami, ponieważ pojutrze Łucja musi już trafić do szpitala. Proszę Aniołów Stróżów o opiekę nad nimi. To będzie ciężki tydzień. Dobrze, że zaczął się zesłaniem Ducha - akurat w Dzień Matki. Lubię mieć komplet dzieci w domu wieczorami. Szczególnie Samuel tęskni za mną. Samuel, który nie pamięta jak mieszkał ze swoim tatą. Ja jestem dla niego całością rodzicielską.
Święci Patronowie, módlcie się za nimi.
Jeśli chcesz Boże, powołaj jedno z moich dzieci na służbę Tobie w życiu kapłańskim lub zakonnym. Teraz już chyba matki rzadko modlą się o powołania dla swoich dzieci. Wiem, że powierzyłeś mi je tylko na dwie pierwsze dekady ich życia...
A Mieczysław Guzewicz powiada, że najlepszą metodą wychowawczą jest metoda bólu kolan. (Od modlitwy za dzieci.)
Maj 2012 ...
Już po Pierwszej Komunii Świętej - Łucja jest już także Twoją żywą monstrancją, Jezu. Daj jej zranionemu sercu ukojenie, a wymęczonemu tikami ciału uzdrowienie. W imieniu mojej małej córki zapraszam Cię do niej na całe dziecięce i dorosłe życie.
Dziękuję Ci, Duchu Święty, za 40 punktów na sprawdzianie szóstoklasisty Jadwigi. Za miły telefon do dumnych dziadków. Ta niesforna mądrala czasami pokazuje, co tak naprawdę potrafi jak zechce.
Wszystkie moje dzieci kocham najbardziej. Nie jednakowo, tylko właśnie najbardziej. Jadwigę za bycie Jadwigą. Łucję za bycie Łucją. Samuela za bycie Samuelem. To taka sztuczka, którą Pan Bóg umie zrobić z całą ludzkością.
Dziękuję Panie za ostatnie spotkanie wspólnoty Sychar i za naszego duszpasterza. Wspieraj go w tym fantastycznym powołaniu. A z Biblii dziś dla mnie słowa o służbie z Ewangelii św. Łukasza: o wierności w rzeczach drobnych i o tym, że sługami nieużytecznymi jesteśmy. Ech... ile jeszcze pracy przede mną, ile mil drogi w kierunku pokory.
Ga 6, 3-5:
Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. Każdy bowiem poniesie własny ciężar.
Dziękuję Ci, Duchu Święty, za 40 punktów na sprawdzianie szóstoklasisty Jadwigi. Za miły telefon do dumnych dziadków. Ta niesforna mądrala czasami pokazuje, co tak naprawdę potrafi jak zechce.
Wszystkie moje dzieci kocham najbardziej. Nie jednakowo, tylko właśnie najbardziej. Jadwigę za bycie Jadwigą. Łucję za bycie Łucją. Samuela za bycie Samuelem. To taka sztuczka, którą Pan Bóg umie zrobić z całą ludzkością.
Dziękuję Panie za ostatnie spotkanie wspólnoty Sychar i za naszego duszpasterza. Wspieraj go w tym fantastycznym powołaniu. A z Biblii dziś dla mnie słowa o służbie z Ewangelii św. Łukasza: o wierności w rzeczach drobnych i o tym, że sługami nieużytecznymi jesteśmy. Ech... ile jeszcze pracy przede mną, ile mil drogi w kierunku pokory.
Ga 6, 3-5:
Bo kto uważa, że jest czymś, gdy jest niczym, ten zwodzi samego siebie. Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy powód do chluby znajdzie tylko w sobie samym, a nie w zestawieniu siebie z drugim. Każdy bowiem poniesie własny ciężar.
piątek, 12 sierpnia 2016
Maj 2012 c.d.
Kiedy patrzę wstecz - widzę, jak działałeś w moim życiu. Jesteś niesamowity, Panie. Choć wiem, że ze mnie bardzo oporny materiał. Dzisiaj znowu: ucieczka od obowiązków, głupia gra komputerowa. Ile to cierpliwości Bożej i współpracy wszystkich świętych potrzeba, aby ukształtować jedną chrześcijankę.
Przyszło nowe pismo procesowe męża, w którym znów grozi, oskarża i straszy. Wykorzystuje chorobę dziecka, by ranić mnie. No to się przestraszyłam. Pytam: Panie, dlaczego nie mam obrońcy? Nakazywałeś już w Starym Testamencie bronić wdów i sierot. Dlaczego moja rodzina nie ma ochroniarza od wszelkiego złego?
Na to słowa z Księgi Izajasza:
Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni Twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie Porzucona, o krainie twej już nie powiedzą Spustoszona. Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg tobą się rozraduje. Na twoich murach Jeruzalem postawiłem straże: cały dzień i noc całą nigdy milczeć nie będą.
Przyszło nowe pismo procesowe męża, w którym znów grozi, oskarża i straszy. Wykorzystuje chorobę dziecka, by ranić mnie. No to się przestraszyłam. Pytam: Panie, dlaczego nie mam obrońcy? Nakazywałeś już w Starym Testamencie bronić wdów i sierot. Dlaczego moja rodzina nie ma ochroniarza od wszelkiego złego?
Na to słowa z Księgi Izajasza:
Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni Twego Boga. Nie będą więcej mówić o tobie Porzucona, o krainie twej już nie powiedzą Spustoszona. Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża. Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg tobą się rozraduje. Na twoich murach Jeruzalem postawiłem straże: cały dzień i noc całą nigdy milczeć nie będą.
Maj 2012
Pierwsza rocznica ogłoszenia błogosławionym naszego papieża Jana Pawła II. Którego tak kochamy, nadal, siedem lat po Jego odejściu do domu Ojca. Dziękuję Ci, Boże, że stworzyłeś Karola Wojtyłę.
Ojcze Święty, Tobie dziękuję za to, że pokazywałeś Boga tak jasno. Dwa lata temu powierzyłam Ci moje małżeństwo. Nadal wiem i jestem spokojna, że jest w dobrych rękach. Moje córki oglądają ze mną filmy o papieżu, Jadwigę fascynuje motyw upadku komunizmu. Kiedy umierałeś, były takie malutkie. Kiedy umierałeś, mój mąż był jeszcze ze mną, razem pojechaliśmy do dominikanów, razem zapaliliśmy świeczki po godzinie 21.37.
Dotąd nie spełniło się moje marzenie o wyjeździe do Watykanu. Ale przecież teraz jesteś bliżej, słyszysz lepiej niż wtedy, gdy zasiadałeś na tronie piotrowym. Pomóż nam też dojść do Chrystusa.
Tak bardzo żałuję, że nie mam jak chodzić dalej na spotkania dominikańskiej Odnowy. Tęsknię za Duchem Świętym, za tym lekkim, ożywczym powiewem, za jasnością umysłu, którą przynosił. Tęsknię za Twym głosem słyszanym w moim wnętrzu, cichym, cudownym.
Nie dopuść, by moje życie było jak zwietrzała sól, bez smaku!
Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na dzień.
Syr 5,7
A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź!
Ap 22,17
Ojcze Święty, Tobie dziękuję za to, że pokazywałeś Boga tak jasno. Dwa lata temu powierzyłam Ci moje małżeństwo. Nadal wiem i jestem spokojna, że jest w dobrych rękach. Moje córki oglądają ze mną filmy o papieżu, Jadwigę fascynuje motyw upadku komunizmu. Kiedy umierałeś, były takie malutkie. Kiedy umierałeś, mój mąż był jeszcze ze mną, razem pojechaliśmy do dominikanów, razem zapaliliśmy świeczki po godzinie 21.37.
Dotąd nie spełniło się moje marzenie o wyjeździe do Watykanu. Ale przecież teraz jesteś bliżej, słyszysz lepiej niż wtedy, gdy zasiadałeś na tronie piotrowym. Pomóż nam też dojść do Chrystusa.
Tak bardzo żałuję, że nie mam jak chodzić dalej na spotkania dominikańskiej Odnowy. Tęsknię za Duchem Świętym, za tym lekkim, ożywczym powiewem, za jasnością umysłu, którą przynosił. Tęsknię za Twym głosem słyszanym w moim wnętrzu, cichym, cudownym.
Nie dopuść, by moje życie było jak zwietrzała sól, bez smaku!
Nie zwlekaj z nawróceniem do Pana ani nie odkładaj tego z dnia na dzień.
Syr 5,7
A Duch i Oblubienica mówią: Przyjdź!
Ap 22,17
Koniec kwietnia 2012
Jak woń jaśminu, jak cynamonu woń, jak mandragory woń - Twoja miłość.
Jezu, moje Źródło! Dziękuję Ci za te setki chwil, mgnień oka, gdy wprost okazywałeś mi swoją miłość. Uczę się jak Cię szukać także rozumem, ale wciąż najmocniej napełnia mnie łaska wiary i odczuwalnej miłości, jakie mi zsyłasz.
Kiedy czuję się kochana, wtedy dopiero potrafię kochać bliźniego, ponieważ nie ma we mnie dziur, nie ma we mnie głodu i nie boję się, że ten bliźni coś ze mnie zje. Nie boję się, że mnie pochłonie, gdy dam mu coś bezwarunkowo. Więc kochaj mnie mocno, w co ufam i ucz mnie. Uczę się powoli, dziesiątki egzaminów z chrześcijaństwa oblewam, ale bardzo pragnę powtarzać klasy i uczyć się dalej.
W moim poprzednim modlitewniku tyle razy prosiłam Ciebie, abyś prowadził mnie właściwą ścieżką otoczoną wielkimi drogowskazami, byś mówił do mnie DRUKOWANYMI LITERAMI I BARDZO GŁOŚNO, bo jestem duchowo przygłucha.
Nadal o to proszę, bo nadal nie rozumiem wielu zdarzeń z mojego życia, nie odczytuję sensów, nie dostrzegam celu z perspektywy mrówki z czułkami przy samej ziemi. Łucja szalała dziś na modlitwie, gwałtowne tiki przeszkadzały jej wypowiadać słowa "Wierzę w Ciebie Boże żywy". Daj jej pokój. Udziel jej spokoju serca, głowy i mięśni.
Przytul w ten czas nieludzki swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka przychodzi spoza nas...
Jezu, moje Źródło! Dziękuję Ci za te setki chwil, mgnień oka, gdy wprost okazywałeś mi swoją miłość. Uczę się jak Cię szukać także rozumem, ale wciąż najmocniej napełnia mnie łaska wiary i odczuwalnej miłości, jakie mi zsyłasz.
Kiedy czuję się kochana, wtedy dopiero potrafię kochać bliźniego, ponieważ nie ma we mnie dziur, nie ma we mnie głodu i nie boję się, że ten bliźni coś ze mnie zje. Nie boję się, że mnie pochłonie, gdy dam mu coś bezwarunkowo. Więc kochaj mnie mocno, w co ufam i ucz mnie. Uczę się powoli, dziesiątki egzaminów z chrześcijaństwa oblewam, ale bardzo pragnę powtarzać klasy i uczyć się dalej.
W moim poprzednim modlitewniku tyle razy prosiłam Ciebie, abyś prowadził mnie właściwą ścieżką otoczoną wielkimi drogowskazami, byś mówił do mnie DRUKOWANYMI LITERAMI I BARDZO GŁOŚNO, bo jestem duchowo przygłucha.
Nadal o to proszę, bo nadal nie rozumiem wielu zdarzeń z mojego życia, nie odczytuję sensów, nie dostrzegam celu z perspektywy mrówki z czułkami przy samej ziemi. Łucja szalała dziś na modlitwie, gwałtowne tiki przeszkadzały jej wypowiadać słowa "Wierzę w Ciebie Boże żywy". Daj jej pokój. Udziel jej spokoju serca, głowy i mięśni.
Przytul w ten czas nieludzki swe ucho do poduszki
bo to co nas spotyka przychodzi spoza nas...
Kwiecień 2012 c.d.
Święty Józefie! Patronie ojców i mężów. Mój mąż i ojciec moich dzieci zagubił się daleko we mgle. Proszę, nie pozostaw nas "wdowami i sierotami", ale wejdź do naszej rodziny na puste miejsce. Powierzam Ci moje dzieci jak ojcu adopcyjnemu (dobrze Ci to wyszło z małym Jezusem!) Uchroń je od wszystkich konsekwencji wychowywania bez ojca, wspomóż mnie w modlitwach za męża. Maryjo, Matko Boża, ucz mnie macierzyństwa każdego dnia.
Łucja już za kilka tygodni po raz pierwszy przyjmie Ciebie do swego serca. To dla mnie ogromna radość. Tak się męczymy z jej wrednymi chorobami. Panie Jezu, Lekarzu ciał i dusz. Bądź jej uzdrowieniem, bądź jej wyzwoleniem z wszelkich mroków dzieciństwa. Dziękuję Ci za osiem lat jej życia, za tę moją najśredniejszą córeczkę, za jej piękno i słodycz.
Łucja już za kilka tygodni po raz pierwszy przyjmie Ciebie do swego serca. To dla mnie ogromna radość. Tak się męczymy z jej wrednymi chorobami. Panie Jezu, Lekarzu ciał i dusz. Bądź jej uzdrowieniem, bądź jej wyzwoleniem z wszelkich mroków dzieciństwa. Dziękuję Ci za osiem lat jej życia, za tę moją najśredniejszą córeczkę, za jej piękno i słodycz.
Kwiecień 2012
"Przenosić pisaniem dar z dnia na dzień. Tyś przyjacielem. To Ty pukasz i prosisz mnie o schronienie. U mnie chcesz powiedzieć historię, która mi się przydarza."
brat Christophe z Tibhirine
"Tchnienie daru"
Straciłam bezpowrotnie poprzedni dziennik, zabrały go cudze ręce. Długo nie pisałam. Po swoich piątych rekolekcjach w Laskowicach próbuję ponownie zaufać. Mój Jezu, jedyne pragnienie mojej duszy, prowadź mnie dalej, bądź nieskończenie uwielbiony na całej ziemi. Nic nie mam dla Ciebie w darze oprócz mojej tęsknoty za Tobą.
Mój Pan jest wielki, a moje słabości przy Nim jak atomy kurzu. Któż zdoła grzeszyć głębiej niż sięga Jego Miłość?
Od ojca D. Ef 4, 14-15
Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi.
brat Christophe z Tibhirine
"Tchnienie daru"
Straciłam bezpowrotnie poprzedni dziennik, zabrały go cudze ręce. Długo nie pisałam. Po swoich piątych rekolekcjach w Laskowicach próbuję ponownie zaufać. Mój Jezu, jedyne pragnienie mojej duszy, prowadź mnie dalej, bądź nieskończenie uwielbiony na całej ziemi. Nic nie mam dla Ciebie w darze oprócz mojej tęsknoty za Tobą.
Mój Pan jest wielki, a moje słabości przy Nim jak atomy kurzu. Któż zdoła grzeszyć głębiej niż sięga Jego Miłość?
Od ojca D. Ef 4, 14-15
Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast żyjąc prawdziwie w miłości sprawmy, by wszystko rosło ku Temu, który jest Głową - ku Chrystusowi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)