Początek lipca i od razu wakacje sycharowe w Jastarni, na kempingu imienia Jana Pawła II. Ufff... doczekaliśmy odpoczynku, spotkania z przyjaciółmi Jezusa.
W drewnianej kaplicy z amboną w kształcie łodzi modliłam się po komunii: "Mam Ciebie Panie." Potem pomyślałam, że najważniejsze, że to On ma mnie. Ja często zapominam Go trzymać, ale On nie ma żadnych kłopotów z trzymaniem mnie. Potem dostałam Słowo:
Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną i Ja daję im życie wieczne. Nie zginą one na wieki i nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Ojciec mój, który Mi je dał, jest większy od wszystkich. I nikt nie może ich wyrwać z ręki mego Ojca.
Dzięki, że nikt nie wyrwie mnie z ręki Twojej Panie. Dzięki za piękną, słoneczną pogodę, za wszystkie morskie kąpiele moich dzieci. Za jagody, lody u conocne rozmowy w pokoju Eli i Krysi. Za plażowanie z Leszkiem i jego dziećmi, za naszych duszpasterzy z południa Polski i za film o świętym Filipie Neri.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz